www.monek.dotre.pl


Męczennicy


dotre | hivot | noned | monek | belos | xinder | misse | gorlic | bisset | RSS


Męczenników jest dwóch. Pierwszy, ten prawdziwy, Wojtek, być może nie zna nawet słowa męczennik. Kiedy ka?ń się zaczęła, miał osiem lat, teraz jest o trzy lata starszy. Drugi siedzi dzi? na ławie oskarżonych. Wielu ? choć nie wszyscy - mieszkańców niewielkiej Pyzówki widzi w nim jednak bardziej kata, za męczennika uważa się sam. Wczoraj, w nowotarskim sądzie rozpoczął się proces księdza, oskarżonego o znęcanie się fizyczne i psychiczne nad dzieckiem. Nad dzieckiem, którego jest katechetą. To pierwsza taka sprawa na Podhalu. Sprawa, w której bez względu na wyrok pozostaną tylko przegrani...Oskarżam o to, że od 1997 roku do marca roku 2000 znęcał się psychicznie i fizycznie nad (tu imię i nazwisko), lekceważył na lekcji, obrażał słowami głupek, debil, dzikus, szarpał za ubranie i uszy - tak wczorajszy proces rozpoczął prokurator.Czy zabrał posadzkę?Oskarżony proboszcz i katecheta w jednej osobie, który swojego młodego parafianina nie dopu?cił do I Komunii zaczął swoją przemowę od płomiennego kazania: - Kiedy Karol Wojtyła nas wy?więcał, leżeli?my na kamiennej, ko?cielnej posadzce. Mówił do nas - zabierzcie tę posadzkę z sobą, bo będą po was ludzie deptać. Ale to nic nowego, tak było w czasach Pana Jezusa, nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało.Do prowadzącej sprawę sędziny kazanie jednak nie przemówiło, fakt, miejsce na jego wygłaszanie nie było odpowiednie. Zwróciła mu uwagę...Oskarżony oskarżaO konflikcie w Pyzówce i związanym z nim dramacie poniewieranego przez księdza dziecka Gazeta Krakowska pisała dokładnie dwa lata temu. W artykule nasz dziennikarz przedstawił - zgodnie z obowiązującą nas moralno?cią - obie strony konfliktu. Za tenże artykuł autor usłyszał od katechety na wczorajszej rozprawie zarzut... wynajęcia go przez wła?cicielkę pyzowskiego sklepu monopolowego, z którym ksiądz prowadzi walkę o trze?wo?ć swoich parafian. - Ta sprawa ma dwa dna - mówił oskarżony. - Ta pani (tu padło nazwisko), od której usłyszałem że najpierw mnie zgnoi, a potem wy..... z Pyzówki aby swój cel osiągnąć najpierw zorganizowała pielgrzymkę do kurii, pisała listy do prymasa, wynajmowała dziennikarzy GK i Tygodnika Podhalańskiego. Kiedy to nie odniosło skutku namówiła swoją przyjaciółkę do wniesienia sprawy do prokuratury (o znęcanie się nad jej dzieckiem przyp. aut.), aby posłużyć się autorytetem jej i sądu w celu z góry zamierzonym. To jest poniżenie księdza, wykazanie, że nie potrafi uczyć, jest brutalny. Cała klasa, bez wyjątku nie przypomina sobie, żeby ksiądz kiedykolwiek używał przemocy. Nie mam takiego zwyczaju ani potrzeby.Dalej, z ust oskarżonego padły zarzuty o rzekomą napa?ć, dokonaną na nim przez ojca dziecka, o intrygi jego matki, o to, że rodzina jest patologiczna, a to przecież wła?nie ona ma być pierwszym wychowawcą.Wojtek się boiWojtek, główna ofiara dramatu, to chłopiec drobny, nerwowy, jakby zastraszony. Pomimo delikatnego, matczynego wręcz podej?cia przesłuchującej go sędziny nie uspokaja się. Dzi? uczeń klasy piątej, więc już starszy, nadal nie rozumie, za co spotykają go ze strony księdza szykany, ubliżanie, poniewieranie, nawet bicie.Czy za to, że rodzice drą koty z proboszczem? Ale mętlik w głowie pozostaje, bo przecież - jak zeznaje - sama mama tłumaczyła, że trzeba księdza słuchać.Jemu tłumaczyła, sama z katechetą poszła w zaparte, choć - jak zeznała - dopiero wtedy, gdy miarka się przebrała, sił nie starczyło. W domu nauczyli ją przecież, że ksiądz jest pierwszy po Bogu...Cała sprawa podzieliła Pyzówkę na dwa obozy, jedni ?wiadkowie są za księdzem, drudzy przeciwko niemu, dziecko cierpi. Pierwszą komunię ma już za sobą, za zgodą nowotarskiego prałata Wojtek przyjął ją w Klikuszowej, ale... religii już nie lubi.Nie ochrzczę, jak w pierwszych wiekach chrze?cijaństwaIm więcej na wczorajszej rozprawie słuchano zeznań, tym bardziej podnosiły się włosy na głowach Wysokiego Sądu. - Powiedział nam, że następnego dziecka nam nie ochrzci - zeznawała matka Wojtka.Zbulwersowani tym sędziowie i prokurator nie usłyszeli zaprzeczenia. Przeciwnie. Usłyszeli od katechety: Nie ma się co oburzać. Rodzice są pierwszymi wychowawcami, je?li oni nie postępują zgodnie z zasadami ko?cioła, to obowiązek ten przechodzi na chrzestnych. Je?li takich też nie ma, to mogę chrztu odmówić. Tak było w pierwszych wiekach chrze?cijaństwa....?wiadek ministrantZa księdzem był Krzysiu, szkolny kolega Wojtka. Mówił na rozprawie pięknie, pewnie, bez zająknięcia. O księdzu dobrze, o Wojtku ?le. Na uwagę sędziny o owej pięknej mowie Krzy? odrzekł: - Mama mnie uczyła, jak mam odpowiadać. Na kolejne pytanie, czy jest ministrantem, odparł z dumą, że od trzech lat... Biegli, sądowi - i nie tylko sądowi - psychologowie Krzysiowi wczoraj nie uwierzyli. Uwierzyli tylko Wojtkowi, dziecku lekko upo?ledzonemu, który w pyzowskiej szkole miał być prowadzony według specjalnego programu. A o tym, według nich, ksiądz zapomniał.Nikt nie chce oskarżaćAni wychowawczyni Wojtka, ani dyrektorka szkoły, do której chodzi nie chciały wczoraj wyra?nie potępić katechety. Owo potępienie sędzina i prokurator wyrywali im, dosłownie, z gardła. W końcu obie panie przyznały, że metody księdza są dla dziecka krzywdzące. Przyznały, ale... do następnej rozprawy, w której prawdopodobnie zapadnie wyrok pozostał miesiąc. Na tę rozprawę przyjdą zapewne dwaj ?wiadkowie matki Wojtka, których wczoraj, za nieobecno?ć, sąd ukarał 500-złotową grzywną. Przyjdą też nowi ?wiadkowie, których zażyczył sobie katecheta. Pyzowski proboszcz nadal uczy religii. Wojtka również, choć nie wystawia mu ocen, traktując jak powietrze.



2562 |8197 |19243 |3439 |5853 |11935 |21342 |17317 |17485 |666 |