Gdynia. Szpital Miejski bogatszy o nowe urządzenia
W dwa nowe urządzenia na światowym poziomie wzbogaci się wkrótce Szpital Miejski w Gdyni. Pierwsze z nich służy do rozpoznawania i leczenia zawałów serca. Drugie - do diagnozowania guzków tarczycy i rozpoznawania przerzutów nowotworowych do kości.
Żeby zamontować angiograf, służący do badania serca i udrażniania naczyń krwionośnych, konieczne było wzmocnienie stropów w pomieszczeniu na drugim piętrze szpitala. Ważące kilka ton urządzenie zacznie służyć pacjentom na początku grudnia.
- To jest cudowny aparat, ratujący życie pacjentom po zawałach serca - mówi Lidia Kodłubańska, dyrektor Szpitala Miejskiego w Gdyni. - Na monitorze lekarz widzi, gdzie wystąpiło zwężenie tętnic, następnie przy pomocy specjalnego balonika naczynia krwionośne są udrażniane. Do tej pory nasi pacjenci na takie zabiegi ratujące życie musieli jeździć do Akademii Medycznej w Gdańsku.
Angiograf kosztował ponad 3,3 mln zł. Jego zakup sfinansowało Ministerstwo Zdrowia, dając 1,8 mln zł. Pozostałą kwotę wyłożył marszałek województwa pomorskiego. Nowe urządzenie zamontowane zostanie w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu, obok bloku operacyjnego i sali nadzoru kardiologicznego z siedmioma łóżkami dla chorych.
- W każdym tygodniu do szpitala Akademii Medycznej odwozimy kilku pacjentów po zawale serca - mówi Marian Kentner, dyrektor pogotowia ratunkowego w Gdyni. - W leczeniu tej choroby niezwykle ważny jest czas, dlatego bardzo dobrze, że taki aparat będzie w Szpitalu Miejskim.
Gammakamera, drugie nowoczesne urządzenie, o które wzbogaci się szpital także w grudniu pozwoli na szybkie wykrycie guzków tarczycy, a także przerzutów nowotworowych.
- Gammakamerę już mamy, ale liczy ona sobie 30 lat - informuje Krzysztof Łuka, kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej Szpitala Miejskiego w Gdyni. - Dostaliśmy ją 20 lat temu od Anglików, ale przedtem przez 10 lat służyła szpitalowi w Oxfordzie. Nowa, którą dostaniemy niebawem, jest o niebo lepsza. Pacjent dostaje doustnie preparat izotopowy, a na ekranie dokładnie widać jak pracują poszczególne narządy wymagające leczenia.
Aparat kosztował 1,7 mln zł, a jej zakup sfinansował marszałek województwa pomorskiego.